Mikołajkowe losowanie :)

Dziś na świątecznie :) W sumie to pierwszy taki post, bo nic świątecznego jeszcze nie powstało na blogu :)
Ani zima ani świąteczny nastrój nie zbliża się jeszcze wielkimi kroczkami, raczej takimi malutkimi, delikatnymi. Na razie oczy możemy nacieszyć piękną, złotą jesienią z zachwycającymi kolorami. Niech trwa jak najdłużej! :)

Dziś pokażę Wam coś do czego wracam po kilku, no dobra, kilkunastu :P, latach :)
Pamiętacie losy mikołajkowe w podstawówce? Jak czekało się z utęsknieniem na ten jeden dzień, w którym losowaliśmy swoich mikołajków? A potem z wypiekami na twarzy szukaliśmy prezentu? Wiem, wiem dawno to było ale ja nadal czuję dreszczyk emocji na to wspomnienie :)
Uwielbiam dawać prezenty, staram się przygotowywać do świąt dużo wcześniej. Sporządzam sobie listę  podarków dla najbliższych, szukam, rozmyślam, kupuję i pakuję. W tamtym roku, niektóre prezenty stały zapakowane już w połowie listopada :) Teraz będzie trudniej. Już wiem, że w tym roku będzie to niemożliwe, bo jakoś czas mi się skurczył… I nie na wszytsko mi go wystarcza, a doba jest stanowczo za krótka.
Ogarniam kilka rzeczy na raz, mam przygotowany dla Was mały tutorial, do tego chcę ruszyć z małym projektem kartek świątecznych ( wysyłacie je jeszcze najbliższym? ) i konkurs i większy projekt związany z kolejnym, nadchodzącym rokiem. Ale czas! Ma ktoś na zbyciu? :)

Hmmm, odbiegam od tematu.
Tak więc, losy mikołajkowe. Razem z niesamowitą paczką ludzi będziemy zdobywać stoki na początku grudnia i tak się umówiliśmy, że zrobimy sobie mikołajkowe prezenty. A żeby było zabawniej urządzimy losowanie, takie z prawdziwego zdarzenia :)
Tak powstało 14 losów, z kieszonkami, co by nikt nie podglądał :)
Losy zrobiłam z czerwonej tektury podklejonej świątecznymi papierami. Na każdym losie musiało znajdować się imię, więc żeby nie było łatwo, wymyśliłam sobie metodę embossingu (przecież musiałam wypróbować nowy puder i nagrzewnicę :D ). Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Kurcze, powiem Wam, że kupiłam puder o dziwnym kolorze, ni to brązowy, ni to złoty. Taki byle jaki. W sumie nie wiem czemu go wrzuciłam do koszyka. Ale słuchajcie! On się robi pięknie złoty po podgrzaniu! Zakochałam się w nim normalnie :D
Strasznie mi się podoba efekt. Do całości dorzuciłam po śnieżynce :)
Każdy los ma wstążeczkę aby można łatwiej było wyciągnąć go z kieszonki :)

Tak jakoś świątecznie się zrobiło :)
A Wy?  Jak przygotowujecie się do świąt? :)