Album dla Kruszynki przyjaciół

Dziś troszkę inaczej, bardziej personalnie i ciut dłużej.

Ale inaczej niż od początku nie da się tego wyjaśnić ;)

Razem z mężem prawie 10 lat temu (wtedy to my jeszcze młodzi i piękni byliśmy), postanowiliśmy pierwszy raz pojechać na „zagramaniczne” wakacje do Grecji. We dwoje. Tylko. Niby full romantic, ale my raczej nie z tych :P
Wiecie, pierwszy raz sami, na lotnisku, do obcego kraju, mało kumaliśmy co i kiedy mamy zrobić. To były czasy, że bilety na wakacjony to się odbierało w okienku tour operatora ;) To stoimy w tej kolejce i podziwiamy lotnisko (stary, poczciwy terminal na Okęciu) i Pani w okienku każe nam podpisać takie fifraki, co się do walizki przyczepia… No ok, jak mus to mus. I nagle O.o nie mamy długopisu…

Teraz już wiem, że ta karteczka to taki pic na wodę był, ale wtedy był to problem świata normalnie :P
Na szczęście stała przed nami przemiła para, w podobnym wieku co my.

I wiecie co? Oni pożyczyli nam ten długopis. I tak już od około 10 lat, Ci przemili ludzie (okazało się, że lecą w to samo miejsce gdzie my – przypadek? Nie sądzę) są naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Na dobre i złe, na dzień i noc. To takie osoby w  Twoim życiu, które jak się pojawią to nie wyobrażasz sobie jak to było jak ich nie było. :)
I w sumie – to już nie chcę sobie wyobrażać  – niech będą na zawsze :D

A teraz do sedna!

Z racji tego, ze naszym przyjaciołom powiększyła się rodzina nie byłabym sobą, gdybym nie wykonała dla nich albumu :)

Kilka słów o nim:  forma hidden hinge z wieloma kieszeniami, zakładkami i wodospadem, karty zrobione na zasadzie ząbków, zdobione przede wszystkim papierami ze Stamperii Lilac Memories oraz GP – Purple Rain. Do tego mnóstwo tekturek Laserowe Love z kolekcji Emma&Billy.

Zapraszam Was na filimik z produktem :)

I jak podoba się?

P.S do tej pory nie oddaliśmy im tego długopisu :P